Kalendarz wydarzeń

luty 2018
P W Ś C Pt S N
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 1 2 3 4

ZAPRASZAMY

Zamówienia publiczne

image001.jpg

Nowości biblioteczne

Statystyki odwiedzin

142686
DziśDziś307
WczorajWczoraj401
Obecny tydzieńObecny tydzień803
Obecny miesiącObecny miesiąc7412
Obecny rokObecny rok142686

Współpraca

Biuletyn informacji publicznej
Starostwo Powiatowe w Żurominie
Urząd Gminy i Miasta Żuromin
Radio 7 - Mława, Żuromin, Działdowo - 90,8 MHz
Tygodnik Ciechanowski
Your ad here
Narodowy program rozwoju czytelnictwa
Program rozwoju biliotekkultury
Kurier Żuromiński
Your ad here
Your ad here
Your ad here
Your ad here
Your ad here
wtorek, 20.02.2018

Nowości w Naszej Bibliotece

Telefon PDF Drukuj Email
Moja Mała Ojczyzna - Adam Ejnik. Żuromin - moje Miasto
środa, 04 marca 2009 21:48
 Telefon

 “Panie Watson, proszę tu przyjść, potrzebuję pana” – tak brzmiały pierwsze słowa wypowiedziane przez telefon. Był to rok 1872. Alexander Graham Bell pokazał światu swój wynalazek. Dziś telefon jest nieodłącznym narzędziem niemal każdego człowieka. Służy nie tylko do porozumiewania się – stał się miniaturowym centrum rozrywki. Można dzięki niemu wysyłać wiadomości tekstowe, słuchać muzyki, robić zdjęcia. W niedalekiej przyszłości powszechne będą telefony III generacji (UMTS), umożliwiające nie tylko łączność wizyjną z rozmówcą, ale też wykonywanie przy pomocy telefonu operacji bankowych, oglądanie telewizji czy też obsługę domowych urządzeń

 

Choć dziś telefon jest wszechobecny, w XX wieku był prawdziwym rarytasem. Pierwsze telefony w naszym mieście należały do instytucji publicznych – telefon był w komendzie policji, w pogotowiu w urzędzie gminnym no i oczywiście na poczcie. Urzędy te były oknem na świat i tylko za ich pośrednictwem można było się dość szybko połączyć z inną miejscowością.

 

Jako pierwszego prywatnego użytkownika telefonu uważa się aptekarza Wolskiego – przypomina sobie pan Rutowski. Po II wojnie o telefon było niezwykle trudno. Jeszcze w latach 50 zapisywano się na specjalne listy, trzeba było dowieść, iż to narzędzie jest niezbędne. I mimo że chętnych było wielu prywatne telefony można było policzyć na palcach jednej ręki nawet do lat 70 –tych. W tamtych czasach szacuje się że 3% populacji miała dostęp do telefonu. Telefon był marzeniem również w Żurominie.

 

Aby połączyć się z rodziną lub znajomymi korzystano z usług poczty. U urzędniczki zamawiano rozmowę i czekało się aż pani przywoła nas tubalnym głosem: „Rozmowa nr 1 Warszawa”. Jakość tych rozmów nie była zadawalająca – słychać było trzaski, zakłócenia, rozmowy były przerywane i często jedynym dźwiękiem słyszanym w słuchawce była cisza. Rozmówcy radzili sobie jak mogli z tymi niedogodnościami, najczęściej po prostu krzyczano do słuchawek. Na ten temat opowiadano nawet anegdotę:

 

- Czego tak krzyczy? - spytano osobę próbującą się dodzwonić.

- Rozmawiam z Warszawą.

- A to nie można przez telefon.

 

Sytuacja poprawiła się w latach 80-tych. Powstała nowa centrala – numery było pięciocyfrowe (wcześniej trzy-). Telefonów było coraz więcej, a ludzie coraz bardziej się do nich przyzwyczajali. Rozmowę z innym miastem można było zamówić już w domowym zaciszu. W tym celu dzwoniło się do centrali telefonicznej. Tam miła pani wysłuchała naszego zamówienia i już po kilku, czasami kilkunastu godzinach łączono nas. Nikt nie gwarantował niestety, że nie słuchają nas osoby trzecie.

 

W czasach PRL-u nie marzono nawet o telefonie komórkowym – świadczy choćby o tym scena z filmu Podróż za jeden uśmiech: Poldek i Duduś (Henryk Gołębiewski i Filip Łobodziński) podczas podróży na Hel postanawiają wysłać z Kazimierza kartkę pocztową, aby uspokoić bliskich. Nie mają pieniędzy, na szczęście Duduś wyciąga z torby przygotowaną wcześniej kopertę ze znaczkiem:

- Już zaadresowana - mówi z dumą. Wtedy Poldek pełen podziwu spytał – Stary, a ty nie masz w kieszeni przypadkowo telefonu bez drutu?

 

– Tylko nie fantazjuj, proszę! – odrzekł zapytany.

 

Minęło 30 lat. „Telefon bez drutu” już nikogo nie dziwi.