Kalendarz wydarzeń

luty 2018
P W Ś C Pt S N
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 1 2 3 4

ZAPRASZAMY

Zamówienia publiczne

tiramisu-z-truskawkami,big,608762.jpg

Nowości biblioteczne

Statystyki odwiedzin

142686
DziśDziś307
WczorajWczoraj401
Obecny tydzieńObecny tydzień803
Obecny miesiącObecny miesiąc7412
Obecny rokObecny rok142686

Współpraca

Biuletyn informacji publicznej
Starostwo Powiatowe w Żurominie
Urząd Gminy i Miasta Żuromin
Radio 7 - Mława, Żuromin, Działdowo - 90,8 MHz
Tygodnik Ciechanowski
Your ad here
Narodowy program rozwoju czytelnictwa
Program rozwoju biliotekkultury
Kurier Żuromiński
Your ad here
Your ad here
Your ad here
Your ad here
Your ad here
wtorek, 20.02.2018

Nowości w Naszej Bibliotece

Shalom Alehem PDF Drukuj Email
Moja Mała Ojczyzna - Adam Ejnik. Żuromin - moje Miasto
poniedziałek, 20 kwietnia 2009 18:10
 Shalom AlehemMieszkali obok nas. Pracowali, chodzili do szkoły, chowali się przed deszczem, uśmiechali się. Żydzi. Żurominianie nie powinni o nich zapominać.

Dziś artykuł ze szkolnej gazetki uczennicy wówczas trzeciej klasy gimnazjum. Zilustruję go mapką czy też szkicem,, który ma taką historię:
 

 

 Kilka lat temu Burmistrza naszego miasta odwiedziła grupa amerykańskich żydów. Jeden z nich pokazał Burmistrzowi zmiętą kartkę z planem miasta.- To jest Żuromin - powiedział - plan ten narysował mi ojciec. Mój ojciec tu mieszkał.

 

Żydzi pojawili się w Polsce już w XI-XII wieku. Zajmowali się przede wszystkim handlem i obrotem pieniężnym. Szlachta polska uważała, że są to zajęcia jej nie godne. Żydzi szybko osiągnęli spore wpływy i stali się zamożni. Później wyznawcy judaizmu osiedlali się wna terenie całej Rzeczpospolitej, a szczególnie upodobali sobie małe miasteczka, właśnie takie jak Żuromin. Przed II wojną światową Żydzi stanowili połowę mieszkańców naszego miasta. Wrośli w nasze otoczenie i wydawało się, że będą w nim na trwałe.

 

GDZIE?

 

Ludność żydowska skupiała się w centrum naszego miasta. Najwięcej żydowskich domów znajdowało się przy dzisiejszym placu Piłsudskiego.

 

-Domy mieli zazwyczaj parterowe, wewnątrz jakieś aleje. W podwórkach oficyny – wspomina pan Zweigert.

- Pamiętam te ich domy, były bardzo charakterystyczne - opowiada pani Budzich-Sumirska.

 

Do Żydów należał też największy dom w mieście, większość żurominian pamięta jeszcze zburzone kilka lat temu przedszkole przy placu Wolności. Z balkonu tego budynku rozpościerał się widok na okoliczne wioski. Posesję tę zamieszkiwała żydowska rodzina pp. Gedaka i Szloma Frajdenbergowie. Gdzieś w okolicach tego domu znajdowały się też żydowskie łaźnie.

 

 CO?

Dzwoni Żyd do swojego przyjaciela:
- Mosze, ile to jest 2×2?
Mosze zamyślił się i pyta:
- A kupujesz czy sprzedajesz?



Żydzi zajmowali się przeważnie handlem. Wynikało to pierwotnie z ograniczonych praw do kupna i uprawy ziemi. Aby żyć, utrzymać siebie i rodzinę ludzie ci zakładali gospody oraz różnego rodzaju sklepy. Przed wojną jedynym polskim sklepem była piekarnia Wetmańskich, reszta sklepów należała do Żydów. Sprzedawali oni materiały budowlane - drewno, produkty spożywcze, sprowadzali skóry, z których Polacy robili buty, mieli restauracje. Podczas targów, które odbywały się w poniedziałki i piątki handlowali wraz z Polakami. Kupowali zboże, jaja, kaczki.

 

Nawet pierwszy żuromiński autobus należał do Żyda. Człowiek ten nosił dźwięczne nazwisko Hamburger.

JAK?

Wyróżniali się spośród Polaków przede wszystkim religią (judaizm). Piątkowym zachodem słońca zaczynało się ich święto zwane szabatem. Wtedy to gromadnie zbierano się w bóżnicach (żydowskie kościoły), gdzie godzinami odprawiano obrzędy.

Na terenie Żuromina znajdowały się dwa żydowskie kościoły. Na placu Wolności (w miejscu, gdzie dzisiaj znajduje się restauracja Eden) oraz na ulicy Lidzbarskiej (na miejscu, gdzie do niedawna była siedziba telekomunikacji).

Podczas szabatu nie mogli także sobie gotować, wszystko jedli na sucho lub w przyrządzaniu potraw pomagały im kobiety innych wyznań - w Żurominie były to katoliczki.

Religia zakazywała Żydom spożywania wieprzowiny. Było to dla nich mięso nieczyste. Mięso, które można było spożywać musiało pochodzić od zwierząt, które miały rogi i kopyta. Podobny zwyczaj istnieje w islamie czy hinduizmie.

Ciekawe obrządki odprawiali także na cześć zmarłych. Były to tzw. kucki.

- Pod domem zbijali taki szajerek z desek. Tylko Żydzi mogli tam wchodzić. Modlili się tam całymi godzinami, tylko im talerze z jedzeniem podawano. Tam nie można było nam wchodzić – opowiada p. Halina Machulska.

 

ZDROWIE I HIGIENA


Ludzie mieszkający w okolicach Żuromina byli szczególnie narażeni na reumatyzm, ponieważ Żuromin leży na terenach podmokłych, bagnistych.

Pani Budzich-Sumirska z uśmiechem wspomina żydowską metodę na te schorzenie.

-Pewnego razu, kiedy byłam w ogródku, słyszę takie ,,haś!”, ,,haś”. Skierowałam się w stronę hałasu i dostrzegłam Żyda w samej bieliźnie, który kładł się na pokrzywy. Takie mieli sposoby.

Wierzyli także w lecznicze działanie cebuli.

- Oni bardzo dużo cebuli jedli - opowiada p. Leśniewska

Podobno szczególnie opiekowali się osobami chorymi i kalekimi, jednak nie pokazywali się z nimi publicznie.

- Byli bardzo skryci w takich sprawach – opowiada p. Andrzej Rutowski.

 

 

RELACJE

 

Ludność pochodzenia żydowskiego mieszkała w Żurominie od wieków. Wniosła do naszej miejscowości swoją kulturę, zupełnie odmienną od katolickiej. Na ogół mówiono, że to dobrzy ludzie, że Polacy lubili Żydów. A sąsiedzka pomoc była faktem. Ludność żydowska korzystała z tych samych instytucji publicznych. Dzieci żydowskie chodziły z katolikami do szkoły. Dorośli załatwiali sprawy w tym samym urzędzie.

 

Różnice pojawiały się dopiero w obyczajach religijnych. Żydzi mieli własne domy modlitwy, posiadali inny kalendarz świąt, chowali zmarłych na własnym cmentarzu.

Religia nie miała większego wpływu na dzień powszedni.

- Polacy i Żydzi lubili się. Żydzi mieli handel. Polacy od nich kupowali odzież, niektóre produkty spożywcze. Żydzi zaś od Polaków kupowali mleko, kury, jajka…– opowiada p. Zweigert.

Miały miejsce również różnego rodzaju konflikty.

-Oj psotowały się nieraz dzieci Żydom - wspomina pan Zweigert—A to w okna pukali, a to coś podkradali ze sklepów. Jak to dzieci.

- Pamiętam, że raz pobiłem się z kolegą z ławki - mówi pan Manelski - Miał na imię Abram. Poszło nam o to, że nie chciał pożyczyć mi atramentu.

Także się przyjaźniono. Pani Machulska dobrze wspomina relacje z osobami żydowskiego pochodzenia.

- Mieszkała u nas taka żydówka z mężem i dwoma chłopakami. Nazywała się Zawierucha. Dobrzy byli to ludzie, chodziłam do niech się bawić z jej synami.

 

PAMIĘTAJMY!

 

Bóżnice zostały przez Niemców spalone, prawie wszyscy Żydzi zostali wysiedleni lub zabici. Jedyną pozostałością po Żydach jest cmentarz żydowski (ulica Żeromskiego – za Unitrą), który jest w ruinie.

Pamiętajmy o tym, że nie byliśmy tutaj sami, że mieliśmy tu kiedyś towarzyszy. Ludzi, którzy tak jak my zamieszkiwali Żuromin, którzy tutaj spędzili swoje dzieciństwo, tutaj się bawili, żyli tutaj, ale nie mieli szczęścia, ponieważ podczas wojny zostali zabici lub wysiedleni.

Pamiętajmy o nich.

* * *

Rok temu, do Żuromina przyjechała z USA grupa ludzi, których korzenie sięgają Żuromina. Byli to potomkowie żuromińskich Żydów. Nie znając języka polskiego, posługując się mapą rysowaną przez osobę, która Żuromin pamięta, starali się zobaczyć miasto. Miasto, w którym się urodzili.

PS W reportażu pojawiły się wypowiedzi: pp. Heleny i Leona Zweigertów, p. Leśniewskiej, p. Budzich-Sumirskiej, p. Haliny Machulskiej, p. Andrzeja Rutowskiego, p. Henryki Topór, p. Manelskiego, p. Bolczak oraz innych osób, które Żydów pamiętają

 

Agata Grzywińska, Monitor